Mireczki to już ponad 3…

Mireczki to już ponad 3 miesiące odkąd podziękowałem za współpracę mojemu poprzedniemu januszexowi. W tym wpisie macie mniej więcej nakreślone co i jak. W skrócie to januszex dymał nasz dział na pieniądze (choć wcale źle nie zarabialiśmy, wręcz przeciwnie) mimo wszystko jak się okazało źle były naliczane wypłaty i to nie tylko mi. Przed opuszczeniem poprzedniej pracy wygenerowałem sobie raporty z wystawionych faktur by móc na spokojnie policzyć jaka jest kwota roszczenia. Do pewnego momentu liczenie w miarę szło ok, natomiast problemy się zrobiły gdy księgowość przestała przesyłać rozliczenia do wypłat, ale raporty z wpłacanej kasy do firmy przychodziły (wyciągi z konta), więc w excelu sobie wpisywałem na bieżąco jakie płatności schodzą, reszta jest na raportach i trzeba to po prostu sparować z nierozliczonymi wpłatami, których myślałem że jest mniej, a okazało się że jest całkiem sporo. Najpierw przed końcem okresu wypowiedzenia delikatnie przypominałem się mailami, wcześniej (bo zgłaszałem to zawsze gdy widziałem, że coś jest nie tak) w trakcie pracy zawsze było mówione, że….. „wyrównamy w następnym miesiącu, no bo teraz są problemy i księgowa ma dużo pracy”. Zbliżał się koniec mojej pracy no i żadnych deklaracji typu „tak, przelejemy kasę” albo „chuj ci w dupę, nic ci nie zapłacimy” – totalna cisza. Zmiana pracy jak się okazało na wyższe stanowisko i nie miałem tak czasu się zająć tym tematem ani nie miałem czasu tego porządnie policzyć, więc postanowiłem udać się do adwokata i z nim skonsultować jakie mam (o ile w ogóle mam) szanse na odzyskanie pieniędzy. Po rozmowie zostawiłem mu wszystkie swoje wyliczenia i raporty + to co zostało zapłacone dotychczas. Adwokat dość długo to liczył, ale okazało się, że kwota roszczenia to prawie 27k netto bez odsetek, więc z odsetkami będzie powyżej 30k (lub bardzo blisko tej kwoty), troszkę zdębiałem nie ukrywam ale faktycznie z tego co nierozliczone wynika spora kwota. Adwokat napisał pismo do mojej byłej #pracbaza z wezwaniem do zapłaty. Mój kochany były januszex nie przewidział, że mogę mieć wygenerowane raporty zresztą na nasze prowizje składa się nie współczynnik ruchomy czy jakieś inne parametry z dupy lecz wystawione faktury, których nie da się zafałszować czy skorygować (może się da ale nie na prawie 1 mln zł :)). Zatem prawnik januszexa po miesiącu pofatygował się i odpisał to co na zdjęciu (pic rel) Mój Adwokat skwitował tę odpowiedź jako bardzo konstruktywną i poinformował mnie, że właśnie pisze pozew i kierujemy sprawę do sądu pracy. Jeśli chcecie być wołani jak dalej się sytuacja rozwinie to zaplusujcie wpis. Pierwszy raz co prawda mam taką sytuację ale jakby ktoś miał jakieś pytania czy potrzebowałby pomocy to jestem do dyspozycji. #praca #oszukujo #januszebiznesu Czytaj dalej...

Pod jednym ze sklepów (nie…

Pod jednym ze sklepów (nie marketów, jakiś prywatny) łaził chyba bezdomny pies. Zawsze uważałem ten sklep za Januszex przez swoje praktyki. Np zawyżanie cen na gazetkach promocyjnych by potem je przekreślić i udawac, że nowa cena to PROMOCJA a tak naprawdę zawsze po takiej sprzedawali, ale do rzeczy. Wchodze po jedną rzecz (bo tylko to tam kupuje), ale szkoda mi się zrobiło azora. Wziałem mu puszkę z karmą, zapłaciłem, wychodzę. Azor ciągle stoi, ale jak podchodze do niego by pokazać mu kolację to ucieka. No to mówię ok. Otworzyłem karmę, problem bo nie mam czym wyjąć a gęsta i zbita, z jakąś galaretą. Szybka myśl i przejście do działania, odwróciłem i zacząłem nawalać o chodnik by wypadło, no i z połowa sie oderwałą, wypadła! Niestety Azor nadal nie dowierzał i trzymał sie na dystans. Przeszedłem do negocjacji i pokazuje mu mówiąc: „masz tu karmę, jedz”, głupi jakiś nie rozumie. To mówie ok, może jak odejde to zje. W tej samej chwili ze sklepu wybiega p0lka kasjerka i drze się co robie. Odpowiadam, że karmię azora. Ta z mordą, że to teren prywatny i mam tera sprzatać to albo będę musiał zapłacić za firmę sprzątającą Mówie jej, ze psina zje i wyliże na błysk bo pewnie głodny. NIE KURWA. sprzataj.JAK? sprzątaj, nie obchodzi mnie to. Ok. Faktycznie, ktoś by wdepnął, żeby uspokoić agresorkę puszką nabrałem karmę i przesunąłem ją na trawę dalej za chodnikiem. SPRZATAJ! nadal kręci małysza. Wyjąłem kartę ekologa, że karma biodegradalna i nawet jak azor nie zje to i tak nic sie nie stanie i takie tam. Jeszcze chwile gadania z głupią. Tłumaczenie nic nie dało, poszła po „szefa”. Patrzę na miejsce z karmą a tam pusto i azorek oblizuje się. Już wiedziałem, że wygrałem bitwę. p0lka przychodzi z kimś, kogo nazywa szefem i mówi: On tu wyrzucił karmę dla psa i nie chce posprzatac. GDZIE, no tu GDZIE?!?! .. Janusz podchodzi, patrzy w to miejsce, popatrzył na nią, popatrzył na mnie i rzekł „Nie widzę, spierdalam do budy , Deszcz w Marka, ziemia w lecie jak skwarka nie wiem o co chodzi. p0lka popatrzyła na mnie, zawróciła się na pięcie i wróciła do tego co umie najlepiej czyli stania na kasie. Ja zadowolony, azor najedzony. Każdy szczęśliwy. Jutro tam wracam ze śniadaniem dla azora. Oby był. #pasta #p0lka #zwierzaczki #psy #januszebiznesu Czytaj dalej...

Skoro wrócił temat limitu…

Skoro wrócił temat limitu składek emerytalnych, to warto przypomnieć, że polski system podatkowy jest jeszcze bardziej chory, niż się wydaje: pseudo progresja podatkowo-składkowa jest skonstruowana tak, że PRACOWNIK TRACI, PAŃSTWO TRACI, a ZYSKUJE PRACODAWCA, system obniża cenę pracy pracownika pod koniec roku. Przykładowa rozpiska dla przysłowiowych 15k brutto zaokrąglona do pełnych złotówek: maj: – pracodawca płaci 18 092 zł – pracownik dostaje 10 519 zł – państwo dostaje 7 573 zł październik: – pracodawca płaci 15 653 zł – pracownik dostaje 9 803 zł – państwo dostaje 5 850 zł październik względem maja: – pracodawca ZYSKUJE 2 439 zł – pracownik TRACI 716 zł – państwo TRACI 1 723 zł Jeszcze to jest tak pomyślane, żeby pracownik myślał, że to państwo mu więcej zabiera, podczas gdy dwa i pół koła miesięcznie zostaje w kieszeni szefa… Eh. pokaż spoiler #gospodarka #podatki #polska #ekonomia #pis #partiarazem #neuropa #4konserwy Czytaj dalej...

#toszeronpracuje #pracbaza…

#toszeronpracuje #pracbaza #praca #januszebiznesu Po kilku dnaich przerwy wracam z kolejną opowieścią z cyklu Hurtownia Spożywcza U Janusza. Trailer: https://www.wykop.pl/wpis/45135591/pracbaza-praca-gownowpis-od-8-lat-pracuje-w-miejsc/ Kilka osób uznało, że dobrze bym opowiedział jak się tu zarabia pieniądze i jak pracuje, zatem dziś co nieco na takie tematy. Firma istnieje od lat 30. Na początku działalności handlowała wodą, potem innymi napojami i alkoholem a wraz z rozwojem sieci dyskontów i hipermarketów trzeba było coraz bardziej rozszerzać asortyment, przez co dziś jest pełnoprawną hurtownią spożywczą. Działa na trzech frontach: 1) sprzedaży hurtowej dla małych sklepów, które do zakazu handlu w niedzielę i tak nie miały lekko, a dziś to już całkowita degrengolada; jedzie PH do sklepu, klika w ipacku to, co sobie klient zażyczy i nazajutrz towar wyjeżdża którymś z kilku zdezelowanych Atego. 2) sprzedaży hurtowej dla sklepów za granicą (Niemcy, Holandia, od niedawna Belgia), dokąd towar sobie jedzie albo od źródła albo z jakiegoś magazynu za granicą. To dość skomplikowane, ponieważ prowincjonalny Niemiec nie ma ochoty kupować od Polaka i rozliczać się z Polakiem (w sensie księgowym), dlatego Polak musi założyć firmę w Niemczech, zorganizować jakieś nędzne biuro i rozliczać się z Niemcem jako Niemiec, no i wcześniej z sobą samym, czyli z Polakiem. Czyli że Polak dostarcza towar sobie do Niemiec, tam się staje Niemcem i wtedy dopiero sprzedaje tubylcom. Szczególne znaczenie ma to gdy klientem jest jakaś sieć sklepów (np. odpowiednik Chaty Polskiej albo innego Odido). Oczywiście każdy polski towar musi mieć tłumaczenie w odpowiednim języku. 3) sprzedaży międzynarodowej: jedzie się na targi spożywcze do Paryża lub innej Kolonii, zdobywa kliku Arabów i wysyła potem kontenery do Arabii. W tym przypadku januszostwa raczej nie obserwuję, choć i tak towar nie wyjeżdża w super stanie, tylko po oklejeniu naklejkami z tłumaczeniem i zapakowany ponownie w zgrzewki (już ręcznie), nierzadko wygląda jak psu z gardła wyjęty. Janusz nie zawsze był januszem, wręcz przeciwnie. Do początku obecnej dekady interes działał świetnie, dopiero od 2010 zaczęto odczuwać zgubne dla firmy działanie biedronek i rządu. Dopóki było fajnie, ludzie pracowali w tej firmie chętnie, dość powiedzieć, że zwykli magazynierzy zdążyli się do tego czasu pobudować i dlatego pracują tu do tej chwili – z sentymentu, przyzwyczajenia i może nawet przywiązania, zwyczajnie taki rodzaj niewolnictwa im nie przeszkadza. Do tego, porządnego pracownika się w tej firmie nie zwalnia, co mimo wszystko się szanuje, choć jednak do czasu. Od tejże dekady nastąpiło kilka kolejnych elementów, które sprawiły, że z roku na rok jest coraz gorzej. Postępujący spadek sprzedaży pociągnął za sobą zmianę zachowania dwójki właścicieli, którzy (coraz bardziej zestres Czytaj dalej...

Zdaje się, że mit…

Zdaje się, że mit zbilansowanego budżety legł w gruzach. Podwyżki akcyzy na alkohol i papierosy, oraz podwyżki składki ZUS, kasa z OFE. Swoją drogą po raz kolejny zadaje pytanie gdzie były te pieniądze, niektórzy mówią, że wystarczy nie kraść i wiecie co mówią, może wystarczyło dobrze i uczcie rządzić, może trzeba było nie kraść. #polityka pokaż spoiler #polska #ekonomia #gospodarka #podatki #4konserwy #neuropa Czytaj dalej...

A za rządów PO latach…

A za rządów PO latach 2008-2015 składka na emeryturę wzrosła o ~375 złotych, czyli o około o 52%*1. Przykułem waszą uwagę? To teraz wyjaśnię co to oznacza. Oznacza to, że za rządów Tuska(i roku tej pomyłki, którą jakoś kolektywnie wszyscy powinniśmy wymazać z pamięci) pensje wzrosły o około 52% i przeciętny Polak stał się w przybliżeniu o tyle bogatszy(minus inflacja, ale nie bądźmy drobiazgowi). Od 1990*2, jeszcze sprzed czasów pierwszych wolnych wyborów w III RP, składka na ZUS jest obliczana na poziomie 60% prognozowanego wynagrodzenia na następny rok. Dlaczego prognozowanego? Ponieważ ustawa ta została opublikowana w 1990, kiedy to inflacja wynosiła 585%*3, a ceny i zarobki były bardzo „dynamiczne”. Ja należę do tej mniejszości na wykopie, która się cieszy, kiedy wynagrodzenia rosną. Ba, powiem więcej. Ja bym się szczerze zmartwił, gdyby składka zmalała. Cieszy mnie, szczerze, że za rządów pana premiera Tusk cały czas rosła w górę. Jedynie mnie smuci, że nie wzrosła jeszcze bardziej. Czy to co napisałem powyżej to czysta prawda? Oczywiście, że nie, bo to nie jest żadna składka na emeryturę, tylko minimalna możliwa składka na ubezpieczenie społeczne. To NIE są równoznaczne pojęcia. Za rządów Tuska składka na emeryturę była stała i wynosiła 19,52% podstawy wymiaru składki*4. I dalej jest ta sama. To czym się kuce podniecają pod koniec każdego roku to nie składka na emerytury, ale na ubezpieczenie społeczne dla przedsiębiorcówczyli na*5: emerytury renty fundusz pracy NFZ chorobowe Przy okazji zauważyliście, że w czasach hiperinflacji, kiedy dolar jest po 15 złotych, pietruszka po 24 złote, a bochenek chleba po 50 złotych, każda złotówka płacona na ZUS ma twardą wartość, jakby była wymienialna w złocie? Budżet ZUSu jest czymś jawnym. Naprawdę. Nie kłamię*6 Jak też zdaje raporty*7 Tutaj grafika na co wydaje ZUS*8. Z 2017 ale struktura wydatków mniej więcej ta sama. W skrócie – główny poczet hasła zlikwidować ZUS, to zlikwidować emerytury, renty i zasiłki chorobowe/macierzyńskie. O ile ta ostatnia grupa jest w stanie przeżyć bez ZUSu, dwie pozostałe nie. Czyli kiedy ktoś mówi, że chce zlikwidować ZUS, mówi tak naprawdę, że chce zlikwidować emerytów i rencistów. Nie byłby to pierwszy taki przypadek, w historii najnowszej już pojawiły się różnego rodzaju programy rozwiązania problemów niepełnosprawnych alternatywne do wypłacania im rent 8. Niemniej w obecnym świecie zdecydowana większość państw decyduje się na utrzymywanie osób niezdolnych do pracy przy życiu. I jest to po prostu ZUS. Nieważne jak go nazwiemy. Jeśli zlikwidujemy ZUS, a dalej będziemy chcieli mieć emerytury i renty, to będziemy musieli powołać organ, z podobnymi uprawnieniami i sposobem finansowana jak ZUS. Albo likwidujemy emerytów i rencistów. Nie ma innej drogi. Inne wydatki, jak na przykład opłacanie urlopu Czytaj dalej...

Czołem Mirki i Mirabelki ( ͡°…

Czołem Mirki i Mirabelki ( ͡° ͜ʖ ͡°) A teraz do rzeczy. Sprawa wygląda tak, że już mnie męczy bycie przegrywem i nierealizowanie swoich marzeń, więc postanowiłem coś z tym zrobić. W mojej głowie zrodził się pomysł, który następnie przekułem w plan. „Zaraz, zaraz Mireczku, ale co nas to właściwie obchodzi?” podniosą się za moment głosy. Ano już śpieszę z tłumaczeniem. Piszę o tym na Wykopie z dwóch powodów. 1. Jako dowód deklaracji, że sam siebie zobowiązuję do ciągłej pracy nad sobą. Po prostu. Skoro publicznie obwieszczam, że koniec z piwniczeniem to koniec z piwniczeniem. Liczę, że wstyd mi nie pozwoli odpuścić. 2. Może jakimś cudem jakiekolwiek z moich działań będzie dla kogoś bodźcem do chociażby chwili kontemplacji nad własnym życiem i w konsekwencji stymulantem do podjęcia działania lub działań mających na celu poprawę własnego życia. Wykop lurkuję dobrych 8 lat, konto mam stosunkowo od niedawna, niemniej w jakiś sposób czuję się z Wykopową społecznością związany i chciałbym, żebyście towarzyszyli mi w tej podróży ku lepszemu jutru. Plan jest dosyć prosty, bo zakłada poświęcenie 1,5 – 3 h dziennie codziennie na naukę najróżniejszych rzeczy przez 100 dni. Jak będą tu osoby zainteresowane bardziej tematem, a ja nie zostanę przez Was wirtualnie opluty i nie okaże się, że połowa z Was regularnie sypia z moją rodzicielką, to napiszę ciut więcej o tym czego zamierzam się uczyć, w jaki sposób i ewentualnie będę dzielił tym, co sam przyswoję. A teraz dobrej nocy! #nauka #naukaprogramowania #naukajezykow #inzynieria #ucieczkazpiwnicy #finanse #biznes Czytaj dalej...

Widzę na wykopie, głównie w…

Widzę na wykopie, głównie w tagu #polska i #emigracja – jak to w Polsce jest źle i chujowo, śmierdzi, stracony potencjał, bieda, chlew obsrany gównem. Z drugiej strony widzę parkingi pod galeriami, audi/mercedes, nowsze passaty, zupełnie nowe kijanki, hondy, toyoty. Sklepy pełne, o każdej porze dnia, tłumy ludzi, pełne koszyki/reklamówki. Do kina w pizdu kolejka, w strefie gastronomicznej nie ma gdzie usiąść (w weekend w restauracjach również ciężko). Przejeżdżam przez przedmieścia 70k mieściny, wszędzie się budują domy jednorodzinne, za które w UK zapłaciłbyś nie 400k pln, a 400k funtów. To jak to kurwa jest? W końcu śmierdzi tu jak w chlewie… wykopki mówią. Coś czuję, że ludzie wracający z emigracji za jakiś czas, będą się czuć wielce pokrzywdzeni. Niektórzy już teraz wracają i zaraz uciekają, a na wykopie piszą o gówno kraju. Tymczasem Polska się bezustannie rozwija, ale tutaj trzeba być albo specjalistą, albo przedsiębiorcą. Nie ma miejsca dla magazynierów bez fachu. #biznes #gospodarka Czytaj dalej...

W mojej pracbazie zwolnili…

W mojej pracbazie zwolnili dzisiaj kierownika jednego z większych działów. Facet pracował tu ponad 20 lat. Nie był to żaden typowy Janusz z wąsem, co tylko pierdzi w stołek, tylko bardzo pracowity, uczynny człowiek. Mój kieras żartował, że tamten jest tak oddany pracy, że nawet urlopów nie wykorzystuje w pełni, bo nie ma kiedy, tak jest zawalony robotą. No i wczoraj wyleciał. Za to, że miał własne zdanie i potrafił go bronić, przez co miał na pieńku z innym kierownikiem z zagranicznego oddziału. I tak kierownictwo zbierało haki na niego, aż w zeszłym tygodniu znaleźli coś, za co uznali, że można go już bez skrupułów wywalić na zbity pysk. Powód był tak denny, że na samą myśl o nim czuję zażenowanie. Niby znałam gościa przelotem, głównie mailowo, ale jest mi tak mega przykro z jego powodu… Facet poświęcił tej pracy ponad 20 lat, a oni go potraktowali jak śmiecia ( ͡° ʖ̯ ͡°). Pamiętajcie Miraski nie warto się poświęcać dla pracy, oj nie warto… #gownowpis #januszebiznesu #pracbaza #smutnazaba Czytaj dalej...

Dlaczego w Polsce nigdy nie…

Dlaczego w Polsce nigdy nie będzie Wenezueli, ani Grecji? Wenezuela to w zasadzie od zawsze kraj 3 świata, nawet pomimo dużych zysków z ropy naftowej. I to właśnie petrodolary fałszowały przez długi czas jej rzeczywisty obraz. W 2007 baryłka ropy kosztowała 135$*1(wedle obecnej wartości dolara 167$*2). A ropa naftowa od zawsze stanowiła podstawę jej gospodarki – w momencie dojścia Chaveza do władzy stanowiła 80%*3. Przy czym wartość całej reszty eksport to około 4 mld $. W 2012, rok przed kryzysem i śmiercią Chaveza, ropa stanowiła 97% eksportu, przy czym wartość reszty eksportu to wciąż około 5 mld$. Przy ogromnym boomie i bańce na ropie, choroba holenderka jest oczywista*4. Następnym problemem jest ogromny wzrost liczby ludności – od 1950 ludność Wenezueli wzrosła o 22 mln, 540%5. Dla porównania ludność innego „socjalistycznego” kraju bazującego na ropie – Norwegii, o 2 mln, 40%6. Dlatego Wenezuela znacznie odbiega poziomem wydobycia per capita od innych petrokrajów. Stąd u niej kryzys, którego się udało uniknąć krajom zatoki arabskiej. Kolejną kwestią jest to, że jak przystało na kraj III świata – ma niskie podatki. Ma niższe podatki od hołubionych tutaj Czechów o prawie połowę. Ma niższe podatki od Korei Południowej, Chin, Polski, Niemiec, Szwajcarii czy nawet USA7. Problemem tam nigdy nie był socjalizm, ponieważ socjalizmu tam nie było – kraj ma jedne z najwyższych nierówności społecznych na świecie, nigdy nie było tam żadnego 500+, wysokiej pensji minimalnej. Programy socjalne były śmiesznie niskie w porównaniu do warunków europejskich i wydawały się znaczące tylko w porównaniu do krajów regionu. Już pomijając kwestie sankcji, które także miały swój udział, a które Polsce nie grożą – eksport się załamał i spadł prawie 3-krotnie z powodu zależności od jednego produktu. Polska ma zdywersyfikowany eksport8, dlatego niezależnie od jakiegokolwiek socjalizmu, scenariusz wenezuelski jest po prostu niemożliwy. Kaczyński czy Morawiecki nie posiadają absolutnie żadnych możliwości, nawet jeśli by chcieli, sprowokować do takiego zdarzenia. Kompletnie inną sytuacją jest Grecja, której kryzys ma kompletnie inne podstawy. Najpierw opiszę pewne zjawisko w bardzo uproszczony sposób, by zobrazować co daje kurs walut. Załóżmy, że Niemcy produkują telewizory i sprzedają je po 1000 euro. I Polacy też produkują podobne telewizory i sprzedają je za 4000 złotych. Jeśli euro kosztuje 4 złoty, oba w Polsce i w Niemczech kosztują tyle samo(pomińmy efekt tego, że Niemcy jako kraj z renomą sięgającą XIX wieku, będą mieli produkt preferowany przez konsumentów z powodu jakości). Ale załóżmy, że w Polsce mamy mądry rząd, który psuje walutę. I teraz euro kosztuje 5 złotych. I w Niemczech polski telewizor kosztuje już tylko 800 euro, stanowiąc wybór preferowany. Podobnie w Polsce nasz Czytaj dalej...

Wow! Co z tego że najniższa…

Wow! Co z tego że najniższa krajowa i umowa zlecenie,ale jest pełni wyposażone zaplecze socjalne, w którym szybko przygotujesz posiłek, wypijesz kawę i herbatę.( ͡° ͜ʖ ͡°) link do ogłoszenia https://www.olx.pl/oferta/kasjer-netto-kedzierzyn-kozle-CID4-IDC8c3b.html#85a4d37aed #pracbaza #januszebiznesu #polska #praca #zakupy #ciekawostki Czytaj dalej...

Mówi się, że inflacja jest…

Mówi się, że inflacja jest niska. Nie mniej jednak, chyba każdy widzi, że ceny rosną wręcz w zabójczym tempie. Głównie żywność, ale też usługi i inne produkty. Spodnie? Wyskakuj z 200-300zł. Fryzjer męski, 30zł minimum. Wizyta u okulisty, 700zł. Żywność, tu 5zł, tam 10zł, tutaj 8zł i nagle w 30 minut nie masz 150zł. To jak w końcu jest z tą inflacją? Jesteśmy poniżej celu inflacyjnego, czy też jest jakaś ukryta inflacja? Przy okazji, fajne te ceny… chyba cały sklep w nocy przyklejał nowe, by Mateusz nie widział, że te czekolady kosztują koło 5zł, a Trufle na dole koło 12zł ;) #polska #gospodarka #ekonomia #dobrazmiana Czytaj dalej...

Nie ma większego mitu w…

Nie ma większego mitu w Polsce niż mit Solidarności walczącej z komunistycznym socjalizmem. Wystarczy spojrzeć na postulaty gdańskie, by zobaczyć, że związkowcy chcieli rozszerzenia socjalizmu. Oto kilka z nich: 7. Wypłacić wszystkim pracownikom biorącym udział w strajku wynagrodzenie za okres strajku jak za urlop wypoczynkowy z funduszu CRZZ. 8. Podnieść wynagrodzenie zasadnicze każdego pracownika o 2000 zł na miesiąc jako rekompensatę dotychczasowego wzrostu cen. 9. Zagwarantować automatyczny wzrost płac równolegle do wzrostu cen i spadku wartości pieniądza. 11. Wprowadzić na mięso i przetwory kartki – bony żywnościowe (do czasu opanowania sytuacji na rynku). 14. Obniżyć wiek emerytalny dla kobiet do 50 lat, a dla mężczyzn do lat 55 lub [zaliczyć] przepracowanie w PRL 30 lat dla kobiet i 35 lat dla mężczyzn bez względu na wiek. 18. Wprowadzić urlop macierzyński płatny przez okres trzech lat na wychowanie dziecka. 19. Skrócić czas oczekiwania na mieszkanie. 20. Podnieść diety z 40 zł do 100 zł i dodatek za rozłąkę. #historia #socjalizm #ekonomia #gospodarka Czytaj dalej...